Autor strony prawo-podatkowe.pw nie rości sobie żadnych praw do umieszczanych poniżej tekstów,
ani nie utożsamia się z poglądami poszczególnych cytowanych autorów.

Dzika reprywatyzacja z wysokim podatkiem PIT

Autor: Przemysław Wojtasik, 19.10.2016 r.

Osoba, która pozbyła się prawa do zwrotu nieruchomości, może zapłacić nawet 32 proc. PIT.

Roszczenie reprywatyzacyjne nie jest nieruchomością – twierdzi Ministerstwo Finansów. Przy jego sprzedaży nie można więc zastosować korzystnych zasad rozliczenia.

Jedna trzecia dla skarbówki

– Może się to okazać niemiłą niespodzianką dla osób, które zarobiły na roszczeniach – mówi doradca podatkowy Grzegorz Gębka. – Po pierwsze, sprzedawca nie uniknie podatku przy transakcji, do której doszło po upływie pięciu lat od nabycia. Po drugie, nie przysługuje mu zwolnienie z PIT w razie przeznaczenia pieniędzy na cele mieszkaniowe. Po trzecie, płaci podatek według skali. Zważywszy na to, że chodzi o duże sumy, będzie to z reguły 32 proc. (zamiast 19 proc. jak przy zbyciu nieruchomości) – tłumaczy Grzegorz Gębka. Konrad Turzyński, doradca podatkowy w kancelarii KNDP, dodaje, że przychód ze sprzedaży roszczenia można pomniejszyć o koszty jego nabycia. – Często sprzedawca otrzymuje je w spadku albo darowiźnie. Wtedy nie naliczy kosztów i zapłaci podatek od całej kwoty uzyskanej ze sprzedaży. Często więc prawie 1/3 musi oddać fiskusowi. Podobny skutek może być przy zakupie po niskiej cenie – mówi Turzyński. Dlaczego sprzedaży roszczeń nie można rozliczyć tak jak domu czy mieszkania? Przepis mówiący o korzystnym opodatkowaniu (czyli art. 10 ust. 1 pkt 8 lit. a)–c) ustawy o PIT) nie wymienia roszczeń do nieruchomości – podkreśliło Ministerstwo Finansów w odpowiedzi na pytanie zadane przez „Rzeczpospolitą". Są to prawa majątkowe rozliczane na podstawie innego paragrafu (art. 10 ust. 1 pkt 7 ustawy o PIT).

Handel to działalność gospodarcza

– Osoby, które zarabiają na roszczeniach, muszą o tym pamiętać – mówi Grzegorz Gębka. – Tym bardziej że fiskus ma prawie sześć lat na skontrolowanie ich rozliczeń. Może sprawdzić ich zeznania roczne chociażby na podstawie danych z innych postępowań czy informacji uzyskanych od notariusza. Istnieje także ryzyko, że skarbówka będzie próbowała oszacować przychód, jeśli wyda się jej za niski – dodaje.

Z odpowiedzi Ministerstwa Finansów wynika też, że osoba sprzedająca roszczenia do nieruchomości może zostać uznana za przedsiębiorcę.

Będzie tak wtedy, gdy handluje takimi prawami, czyli zajmuje się ich nabywaniem i sprzedażą w sposób zawodowy – mówi Konrad Turzyński. – Skutki podatkowe rozliczania przychodów są podobne. A nawet mogą być korzystniejsze, jeśli sprzedawca sam założył działalność gospodarczą i wybrał podatek liniowy. Wówczas zapłaci od dochodu 19 zamiast 32 proc. PIT.

Źródło: rp.pl